Skip to content


Tydzień 1: Siedząc w Bezruchu

week1

Spokój i cisza: wprowadzenie do buddyjskiej medytacji.

autor: PATRICK KEARNEY

tłumacz: W.M. Duszyk


 

 

 

 

Co to jest Medytacja?

Dlaczego Medytacja jest nierozłączną częścią Buddyzmu? Nauki Buddy skupiają się na naturze ludzkiej istoty, na tym jacy jesteśmy i w jaki sposób żyjemy. Centrum ludzkiej natury zajmuje zdolność do samoświadomości oraz do świadomości odruchowej. Czy kiedykolwiek jedząc smaczny posiłek zdarzyło ci się zapomnieć o otoczeniu? Skupiony na tym co jadłeś zapomniałeś gdzie jesteś? Nagle, orientując się, że nie jesteś sam zamierasz w bez ruchu. Przez krótki moment jesteś sparaliżowany wstydem. Co się z tobą dzieje? Na początku, spożywałeś posiłek świadomy tego co robisz, świadomy jego wyśmienitego smaku. Po chwili, zgubiłeś się w akcie spożywania, straciłeś świadomość otaczającej cię rzeczywistości, zapominamy o wszystkim z wyjątkiem tego co spożywałeś. Nagle, budzi się w tobie świadomość obecności innych ludzi, którzy nie tylko są w stanie cię obserwować, ale także ocenić. Ich obecność budzi w tobie wstyd. To jest przykład świadomości odruchowej. Będąc ludźmi nie tylko wiemy – my wiemy, że wiemy. Czy kiedykolwiek obserwowałeś jedzącego psa? Pies wie co je i wie kiedy je; ale w widoczny sposób pies nie posiada świadomości w jaki sposób to robi. Pies jest pozbawiony uczucia świadomości własnej. W widoczny sposób brakuje mu zdolności odruchowego obrócenia świadomości o 180 stopni i skierowanie jej na siebie i swoje czyny. Kiedy mówimy o świadomości, najczęściej mamy na myśli świadomość własną i odruchową. Świadomość własna często jest do pewnego stopnia opanowane przez urojenie. “Wszyscy na mnie patrzą! Co oni o mnie myślą?” Zauważ, że świadomość odruchowa jest sama w sobie pozbawiona paranoi. Zdolność medytacji zależy od naszej umiejętności obrócenia świadomości o 180 stopni tak, że my nie tylko wiemy ale również my wiemy, że wiemy. Jako istoty ludzkie, my nie tylko posiadamy świadomość, my jesteśmy świadomi jej posiadania. My nie tylko doświadczamy ale również my doświadczamy nasze doświadczenie. Medytując, kierujemy uwagę na ludzką naturę. Skupiamy się na tym czego doświadczamy oraz na jakości naszego doświadczenia. Medytacja jest obserwacją ludzkiej istoty z perspektywy pierwszej osoby (ja). W szkołach, wpojono w nas naukowy sposób myślenia powodując, że widzimy oczami trzeciej osoby. Otaczające nas przedmioty i istoty widzimy jako istniejące “tam” i nie mające nic z nami wspólnego. Świat to “coś” co istnieje “tam” nie ważne czy my będąc “tutaj” zwracamy na to uwagę czy nie. Buddyzm przyjmuję punkt widzenia pierwszej osoby. Nauki Buddy zajmują się rzeczywistością z punktu widzenia sposobu w jaki ją doświadczamy. Dla Buddy, świat to nasza percepcja świata. W Sabba Sutta (Rozprawa o Wszystkim) Budda przekazuje to w następujący sposób:

Co to jest “wszystko”? Oko i kształty, ucho i dźwięki, nos i zapachy, język i smaki, ciało i rzeczy namacalne; umysł i zjawiska duchowe. Ktokolwiek mówi “porzuć to wszystko, moja nauka opiera się na czymś innym” używa pustych słów. Zapytany nie będzie w stanie niczego udowodnić – zacznie się plątać i gubić.”

Dlaczego? Ponieważ tego o czym on mówi nie można doświadczyć.

Czym jest “wszystko” czy “całość” (sabbam)? “Wszystko” składa się z sumy doznań naszych zmysłów. Posiadamy ich sześć; pięć zmysłów fizycznych takich jak wzrok, słuch, zapach, smak i ciało oraz zmysł umysłowy – intelekt. Każdy zmysł jest stworzony do odbioru specyficznego rodzaju bodźców: kształty, dźwięki, smaki, dotyk oraz zjawiska umysłowe. Dla Buddy umysł jest takim samym zmysłem jak zapach czy słuch. Śniąc, “widzimy” nie przy pomocy oczu, ale umysłu. Nawet kiedy widzimy oczami, wszystko co oko jest w stanie odebrać to kolekcja kolorów i światła. Mózgu tłumaczy tę kolekcję na “ja widzę”, że w tej chwili siedzę w sali razem z grupą innych ludzi. Zbiór tych trzech elementów: zmysł, odbierane przez niego bodźce oraz wiedza o ich źródle tworzy to co nazywamy polem zmysłów czy obszarem doświadczenia. Czy możemy dostrzec istnienie czegokolwiek czy kogokolwiek poza obszarem naszego doświadczenia? Czy możemy zarejestrować istnienie czegoś czego nasze zmysły nie są w stanie odebrać? Czy możemy stwierdzić istnienie Boga, nieśmiertelnej duszy czy jakiegoś metafizycznego zjawiska? Czy możemy dostrzec rzeczywistość istniejącą poza zasięgiem naszych zmysłów, poza zasięgiem naszego obszaru doświadczenia? Oczywiście, dla nas to nic trudnego (fantazja, wyobraźnia) ale dla Buddy każde takie stwierdzenie to tylko “puste słowa”. Dla Buddy wiara nie może być oparta na pustych słowach. Co daje wierze solidną podstawę? Doświadczenie – doświadczenie zawarte w naszym polu zmysłowym. Zrozumienie roli doświadczenia wiąże się z zaakceptowaniem granic ludzkich możliwości oraz z determinacją do zrozumienia wszystkiego co znajduje się w ich granicach. Budda interesuje się “wszystkim” i z tego powodu odmawia udziału w jakichkolwiek dyskusjach na temat czegoś, czego nie można doświadczyć. Inaczej mówiąc, Budda interesuje się wszystkim co można doświadczyć, niezależnie od tego jak bardzo jest to pospolite, subtelne czy głębokie intelektualnie. Budda uczy, że to co można doświadczyć nie należy ignorować. Jeżeli wszystko oparte jest na doświadczeniu to wydaje się, że jego analiza, której celem jest określenia jego prawdziwej natury jest bardzo dobrym pomysłem. Skoro nasze doświadczenie wiąże się z bólem i niezadowoleniem to w celu jego przekształcenia na coś bardziej zadowalającego musimy zrozumieć jego źródło. Celem medytacji jest obnażenie prawdziwej natury doświadczenia oraz stworzenie środowiska, w którym możemy się z nim zidentyfikować. Zawsze jesteśmy w trakcie jakiejś “sytuacji” – tej obecnej sytuacji, w tym właśnie momencie. Ucieczka przed sytuacją nie jest możliwa. Nie ważne czy to lubimy czy nie, my teraz jesteśmy tutaj i nie mamy innego wyboru niż być w tej chwili w tym właśnie miejscu, w którym jesteśmy. Pomimo tego, nic nam nie stoi na przeszkodzie reagować na daną sytuację w niepoliczalną liczbę sposobów. Jak widać, nasza obecna sytuacja nie jest taka beznadziejna – my decydujemy jak na nią reagować. Medytacja jest jednym ze sposobów współdziałania z obecną sytuacją. Celem medytacji jest wyjaśnienie jej natury i stworzenie środowiska, w którym nasza reakcja przynosi szczęście i pomyślność nie tylko nam ale również innym istotą. Celem medytacji jest wyjaśnienie naszej własnej sytuacji, żeby ją dokładnie poznać musimy w systematyczny i metodyczny sposób skupić na nią uwagę.


Co to jest Medytacja?

Medytacja to systematyczne trenowanie uwagi. Uwaga to celowe kierowanie świadomości na przedmiot jej zainteresowania. Świadomość to znajomość przedmiotu uwagi. Na przykład, zajmijmy się aktem widzenia: Stojąc przed tobą, zdaję sobie sprawę z obecności ściany na końcu tego pomieszczenia. Ty zaś jesteś świadomy obecności ściany z przodu tego pokoju. Świadomość jest podstawą wiedzy. To co widzimy jest jej przedmiotem. Różnimy się wiedzą ponieważ nasza wizualna świadomość jest wypełniona innymi obiektami. Ja jestem krótkowidzem, bez okularów nie widzę dokładnie ściany na którą patrzę; w twoim przypadku widzisz ścianę wyraźnie. Jak widać, nie tylko różnimy się obiektami wiedzy ale również jej jakością. Przyglądamy się pewnemu obiektowi – mamy ten sam obiekt wiedzy – pomimo tego różnimy się doświadczeniem ponieważ różnimy się jakością wiedzy o tym obiekcie. Jakość wiedzy ma szeroki wachlarz; zaczynając od całkowitego braku wiedzy – zamknij oczy, teraz nic nie wiesz na temat twojej ściany – wiedza poślednia – zdajesz sobie sprawę z obecności ściany – kończąc na mocnej wiedzy – znasz tę ścianę jak “swoją własną kieszeń”. Systematyczne trenowanie uwagi to proces kultywacji coraz dłuższych okresów czystszej i intensywniejszej świadomości. Uwaga to celowe kierowanie świadomości na obiekt. Normalnie świadomość to coś, co nam się udaje osiągnąć; medytacyjna świadomość to wynik naszego wysiłku. Na przykład, możemy zauważyć obraz na ścianie, i nawet krótko go podziwiać. Wiedząc, że za 30 minut będziemy musieli odpowiedzieć na pytania dotyczące tego obrazu, bo walczymy o milion dolarów, przywiążemy dużo więcej uwagi do studiowania jego szczegółów i poznania jego natury. Jakość i wielkość poświęconego uwadze wysiłku i energii odróżnia normalną świadomość od świadomości medytacyjnej. Zwyczajna, codzienna świadomość jest mimowolna. Ze świadomością medytacyjną mamy do czynienia kiedy coś robimy rozmyślnie. Wysiłek związany z uwagą sugeruje wybór lub zamiar. To my wybieramy obiekt, na który kierujemy naszą uwagę – ten obraz a nie inny – nasze marzenia, widok z okna, czy osoby w pokoju. Uwaga wybiera specyficzny obiekt, który chce poznać po czym się na nim koncentruje. Dlatego, uwaga to rozmyślne kierowanie świadomości na jej przedmiot.

Dwa skrzydła ptaka

Medytacja to systematyczne szkolenie świadomości, które można porównać do przeniesienia się z obszaru zamieszania do obszaru przejrzystości, z grubiaństwa do subtelności. Ta podróż jest podobna do lotu ptaka, ptak żeby móc latać potrzebuje dwóch skrzydeł. Jedno skrzydło nie wystarczy. nie ważne jak ono jest mocne. W przypadku medytacji, te dwa skrzydła to spokojny umysł (samatha) oraz intuicja (vipassana). Samatha znaczy “spokojny umysł”. Medytacja typu samatha jest medytacją, której celem jest kultywacja spokojnego umysłu. Vipassana znaczy intuicja. Medytacja tego rodzaju jest praktykowana w celu osiągnięcia intuicji i wnikliwości. W buddyzmie, wszystkie metody medytacji mogą być traktowane jako należące do jednej z tych dwóch kategorii. Z nich, vipassna jest tradycyjnie traktowana jako ważniejsza ponieważ praktykowana sama w sobie jest w stanie doprowadzić do rozbudzenia (bodhi) i nirvany. Pomimo, że te dwie formy medytacji są często prezentowane jako oddzielne i niezależne od siebie, samatha i vipassna są w rzeczywistości dwoma końcami tego samego obiektu. Wszystkie medytacje pogody ducha mają coś w sobie z medytacji wnikliwości. Z drugiej strony. medytacja wnikliwości ma w sobie elementy medytacji spokojnego umysłu. Z tego powodu, pokój ducha może również przedstawiać uspakajający aspekt medytacji; intuicja może oznaczać wyjaśniający aspekt medytacji. Tradycja, często mówi o tych dwóch rodzajach medytacji używając terminu samatha-vipassana, ponieważ one muszą być uprawiane w zrównoważony sposób. Klasyfikowanie medytacji jako należącej do jednej z tych dwóch metod opiera się na metodzie jej uprawiania.

Postawa

Medytacja to nie tylko aktywność umysłowa ale i fizyczna. Medytujemy razem z ciałem, i musimy je trenować, żeby było w stanie podtrzymać naszą medytację. Budda mówił o czterech postawach ciała: chodzenie, stanie, siedzenie i leżenie. Medytować można w każdej z tych pozycji. Zazwyczaj, kiedy myślimy o medytacji to łączymy ją z pozycją siedzącą. Naukę medytacji należy zacząć od nauki siedzenia ponieważ siedzenie łączy bezruch z raźnością. “Medytujący siadając krzyżuje nogi i prostuje swoje plecy.” To jest jedyny rekord instrukcji Buddy na temat medytacji w pozycji siedzącej. Wielki komentator Buddhaghosa, który pisał w piątym stuleciu AD, tłumaczy poprzednie zdanie w następujący sposób:

Budda powiedział usiądź, wskazując na postawę która wyraża spokój, która nie zachęca do lenistwa czy niecierpliwości. Następnie, powiedział skrzyżuj swoje nogi podkreślając solidność tej postawy, łatwość wdechu i wydechu oraz gotowość do wnikliwego rozważania obiektu jego uwagi. Mówiąc skrzyżuj nogi oznacza pozycję siedzącą z zablokowanymi udami. Prostuje plecy: tułów jest wyprostowany kiedy jego osiemnaście kręgów spoczywa w pionie jeden na drugim. Siedząc w takiej pozycji, skóra, mięśnie i ciało medytującego nie są poddane stresowi co nie wywołuje w nim bólu. Wolny od bólu, jego umysł osiąga jedność z przedmiotem medytacji przyczyniając się do wzrostu jej intensywności a nie jej upadku.[Visuddhimagga VIII:159-60]

Mówiąc innymi słowami, taka postawa daje ciału stałą i wygodną pozycję. Ta pozycja rozkłada energię ciała tak, że nie czuje się zniecierpliwienia czy apatii. Spokojne ciało uspakaja umysł pomagając mu skupić się na obiekcie medytacji. Pomimo tego, szybko odkryjemy, że utrzymanie tej pozycji nie jest łatwe – bezruch ciała szybko kończy się bólem. Utrzymanie ciała w bezruchu jest niezmiernie trudne – jest bardzo niewygodne. Zazwyczaj, ten wrodzony ból ciała ukrywa się pod płaszczem jego nałogowych odruchów – tak samo jak wrodzony ból umysłu ukrywa się pod płaszczem nałogowego myślenia. Jak trudno jest utrzymać stałą i wygodną pozycję można sprawdzić przy pomocy prostego eksperymentu. Przyjmij najwygodniejszą pozycję jaką możesz wymyślić – pozycję w której czujesz się najbardziej wygodnie i spokojnie. Jak długo będziesz w stanie tak siedzieć? Kiedy obudzi się w tobie myśl, że musisz się ruszyć- zadaj sobie pytanie: “dlaczego?”. Dlaczego chcę się ruszyć? Odpowiedz: “nie czuję się wygodnie, chcę poprawić swój komfort”. To że szukając wygody chcę się poruszyć oznacza, że jestem w mniejszym czy większym stopniu opanowany bólem, prawda? Żeby umysł był spokojny, klarowny i skupiony ciało musi być w stanie bezruchu i wygody. Na początku praktyki, zwracaj szczególną uwagę na pozycję swojego ciała. W jaki sposób spoczywasz na poduszce, ławce czy krześle? Po skrzyżowaniu nóg, przesuń do przodu miednicę – brzuch do przodu, pośladki do tył. Czujesz swoje plecy? Zaczynając od miednicy podnieś każdy krąg. Podnieś pierś i wystaw ją do przodu, rozluźnij ramiona i cofnij je do tył. Przesuń brodę w dół aż rozciągniesz tył szyi. Wyobraź sobie pionową linię łączącą czubek nosa z pępkiem. Ułóż ręce i dłonie w sposób nie rozciągający ramion. Wyobraź sobie, że czubkiem głowy podpierasz sufit. Po tym wszystkim, skup swoją uwagę na brzuchu – z brzucha rozprowadź swoją świadomość po całym ciele. Siedząc, obserwuj pozycję swojego ciała i popraw ją jeżeli jest to potrzebne. Jak zauważysz, że się garbisz, wyprostuj się, jeśli zauważysz naprężenie mięśni, rozluźnij je. Całe ciało ma być wyprostowane, pełne werwy i bezruchu.

Siedząc w bezruchu

Bezruch ciała wiedzie do bezruchu umysłu, który jest ściśle związany z koncentracją. Koncentracja jest tradycyjnie określona terminem “zjednolicenie umysłu”. W tym stanie, wszystkie aspekty umysłu są zrównoważone i skupione na tym samym obiekcie dzięki czemu umysł uspakaja się i zamiera w bezruchu. W spokojnym umyśle nie ma miejsca na zamieszanie. Wolni od zamieszania osiągamy lepszy kontakt z samym sobą oraz z naszym otoczeniem. Dla Buddy, największym osiągnięciem spokojnego umysłu jest to, że będąc w tym stanie możemy dostrzec nie tylko nasze prawdziwe “ja” ale również prawdziwą rzeczywistość. To czyste spojrzenie znane również jako intuicja (wnikliwość) jest w stanie uwolnić nas od cierpienia – uwalnia nas od samych siebie. W tym tygodniu, zajmiemy się badaniem natury uspokojonego umysłu używając oddech jako obiekt medytacji. Oddech łączy ciało z umysłem. Postawa ciała to wysiłek wydany na doprowadzenie ciała do bezruchu, równowagi i harmonii. Naszym ostatecznym celem jest doprowadzenie umysłu do bezruchu, równowagi i harmonii. Oddech umożliwia nam przejście z ciała do umysłu. Uspakajając i oczyszczając oddech uspakajamy i oczyszczamy umysł. Zacznij od przyjęcia pozycji, w której twoje ciało jest wyprostowane, zrównoważone i w bezruchu następnie skup swoją uwagę na brzuchu. Co czujesz? Czy w swoim nieruchomym ciele czujesz jakikolwiek ruch? Ten ruch to oddech. Skup na nim swoją uwagę. Za każdym razem kiedy zbłądzisz podążając za pojawiającymi się myślami z powrotem skieruj swoją uwagę na oddech. Nie czuj się winnym za pojawiające się w twoim umyśle myśli, unikaj samokrytyki. Po prostu, wróć do oddechu i swojego siedzącego ciało. Czując, że twoje ciało jest przygarbione doprowadź je do porządku po czym ponownie skup swoją uwagę na oddechu. Jak myślisz, w którym miejscu twój oddech jest najczystszy? Skup się na tym punkcie. Możliwe, że jest to gdzieś w podbrzuszu, czy w piersiach czy w nosie; może ten punkt porusza się z miejsca na miejsce? Nie ważne gdzie ten punkt się znajduję skup na nim swoją uwagę. Zaczynając medytować szybko odkrywamy jak trudno jest kontrolować umysł. Proces medytacji to proces nie kończącego się zaczynania zwracania uwagi. Ponownie zaczynając, skup uwagę na ciele i oddechu. Porzuć przeszłość, teraz wróć do oddechu! Czując się wygodnie i w harmonii ze swoim oddechem, zacznij liczyć każdy wydech. Licz do dziesięciu, po czym zacznij ponownie od pierwszego. Jeżeli zorientujesz się, że policzyłeś więcej niż dziesięć oddechów – wróć do początku. Twoja uwaga jest skupiona na oddechu, na punkcie w którym jest on tobie najbliższy oraz na jego liczbie. Buddhaghosa mówi, że liczenie oddechu pomaga w zjednoczeniu umysłu, “tak jak ster uspakaja łódź walczącą z prądem”. W chwili, w której umysł opanuje spokój i przypadkowe myśli nie pochłaniają obiektu medytacji, porzuć liczenie i skup swoją uwagę wyłącznie na oddechu. Zwróć uwagę na swoje nozdrza i górną wargę, ten punkt w którym czujesz dotyk oddechu opuszczającego i wnikającego twoje ciało. Zwróć uwagę dokładnie na ten punkt. Skup swoją uwagę na tym pojedynczym, wąsko zdefiniowanym miejscu twojego ciała oraz na uczuciu dotyku wywoływanego przez opuszczający i wypełniający ciało oddech. Zbadaj dokładnie te. uczucia. W którym miejscu ciała je czujesz? Czy czujesz to samo podczas wdechu i wydechu? A może te czynności są połączone z innymi uczuciami w innych miejscach ciała? Czy temperatura miejsca związanego z wydechem jest taka sama jak miejsca związanego z wdechem? Czy wdech trwa równie długo jak wydech? Czy wdech jest mocniej odczuwany niż wydech? A może odwrotnie? A może one wywołują identyczne uczucie? Nie zadowalaj się niesprecyzowanym myślami. Bądź precyzyjny. Czego naprawdę doświadczasz w chwili wydechu? Nie oczekuj, że fizyczny dyskomfort swojego ciała i umysłu szybko się skończy. Przeszkody są wrodzoną cechą medytacji. Kiedy rozprasza cię ból, sprawdź i popraw pozycję swojego ciała. Po czym wróć natychmiast do oddechu. Kiedy rozprasza cię myśl to ją natychmiast porzuć i wróć do oddechu. Nie traktuj poważnie tego co cię rozprasza, a przede wszystkim nie rozpaczaj, że masz kłopoty z koncentracją. Masz do czynienia z procesem, którego źródłem jest ciało i umysł, którego wrodzoną cechą jest nieustający ruch pozbawiony celu.

Przeszkody

Podstawowe pytanie to jest niezbędne do zachowania nieprzerwanej świadomości oddychania? Bardzo szybko odkrywamy jak trudno jest utrzymać świadomość na czymś tak prostym jak oddech. Co jest tego przyczyną? Co powoduje, że utrzymanie ciągłej uwagi jest tak trudne? Szukanie odpowiedzi na to pytanie jest podstawową naturą rozwijającej się praktyki medytacyjnej. Rozpoczynając medytacje, natychmiast napotykamy na przeszkody. Nasz umysł nie chce pozostać w bezruchu. Nie robi tego co mu nakazujemy. Nie mając innego wyboru musimy z tymi przeszkodami pracować – zrozumienie ich zasad działania jest bardzo ważne dla naszej praktyki. Przyglądając się przeszkodom zauważamy, że składają się z dwóch czynników: moment, w którym tracimy kontakt z obiektem medytacji oraz moment, w którym dostrzegamy swoje rozproszenie. Uwaga, to rozmyślny akt wiążący świadomości z obiektem jej obserwacji – w tym przypadku oddechem. Akt łączenia świadomości z jej przedmiotem zajmuje krótki okres czasu. Możemy być świadomi tylko tego co dzieje się teraz, dlatego musimy się zająć oddechem również teraz. W tym momencie, jesteśmy świadomi oddechu, w następnym momencie gubimy się w swoich myślach. Z tego powodu rozmyślne kładzenie uwagi na oddechu musi być zrobione teraz; jeszcze raz – teraz; jeszcze raz – teraz; jeszcze raz – teraz, i tak dalej. Praktyka medytacji jest oparta na nie kończącym się kierowaniu uwagi na ten sam obiekt. Praktykując, nigdy nie osiągniemy punktu po przekroczeniu którego wszystko staje się proste i łatwe. Myśląc, że jesteśmy w takim stanie albo jesteśmy właśnie w trakcie kładzeniem uwagi na obiekt albo jesteśmy rozproszeni. Praktyka medytacji ma w sobie element szczerości. Praktyka nie istnieje jeżeli nie praktykujemy jej teraz. Zgodnie z tą samą zasadą, chwila w której odkrywamy utratę koncentracji jest momentem obudzenia się naszej świadomości. W takiej chwili, przeszkoda jest już czymś z przeszłości – to z czym mamy do czynienia to świadomość przeszkody. Praktykowanie medytacji może mieć miejsce tylko w obecnym momencie – w obecnej chwili dla medytacji przeszłość nie ma znaczenia. W momencie, w którym dostrzegamy własne rozproszenia, to rozproszenie należy już do przeszłości. Stwierdzając “straciłem koncentrację” często łączy się z samokrytyką i samo rozczarowaniem. Te uczucia to kolejne przeszkody na liście przeszkód w medytacji. Natychmiast je porzuć, wróć teraz do oddechu. Ten akt powrotu (teraz) to oddechu to całość naszej praktyki. Nasz praktyka opiera się na powrocie. Wracając, teraz, do oddechu, umysł ulega naturalnemu procesowi ujednolicenia i uspokojenia. Nie zdając sobie sprawy jak ten proces należy traktować można go zahamować ale nie przyśpieszyć. Żeby go nie opóźnić, ine stawaj na jego drodze. W każdej chwili, bądź świadomy tego co robisz. W tym momencie, wróć do oddechu. Porzuć wszystkie myśli i wróć do oddechu. Medytacja to naturalna metoda uspakajająca umysł i jednocząca go z ciałem. Praktyka medytacji to naturalny proces, którego nie można przyśpieszyć.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.